Na dnie grajdoka panowa bezruch, ale za to we wntrzu ciaa pyn nieustannie delikatny szum, ktry tumi czujno suchu, da, by rozluni minie i opuci powieki. W miarowych odstpach wzmacnia go szum fal nacierajcych na brzeg. Jacek dezorganizowa zawsze spokj grajdoka. Nie umia lee bezczynnie, chyba e przysun si tak blisko, i przyleg do Magdy. 